Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt





Zauroczyłem pewną panią i to było zauroczenie obustronne :-) Mam dom w Niegowoniczkach :-) 22.07.2025
Cześć! Jestem Bazyl — młody, silny i pełen energii aż po czubek ogona. Ale hej, kto by się tym przejmował, skoro życie to przygoda, prawda? Urodziłem się 27 września 2024 roku. Niby nie tak dawno, a już sporo za mną. 7 kwietnia 2025 roku moje życie wywróciło się do góry łapami. W moim domu zjawił się dzielnicowy — zauważył, że mam problem z chodzeniem. I miał rację. Ale nikt wcześniej się tym nie przejmował. Mój właściciel? Cóż... nie miał zamiaru mnie leczyć. Może nie miał możliwości, a może po prostu nie wiedział, co robić. Tak czy siak – nic się nie działo. Na szczęście ktoś zareagował. Dzielnicowy poprosił schronisko o interwencję, pojawił się inspektor TOZ i podjął decyzję: ten pies potrzebuje pomocy. I wtedy trafiłem do kliniki. Zrobili mi zdjęcia, pogadali między sobą i… stare złamanie przedniej łapy, zwichnięty nadgarstek. Potrzebuję operacji. Rehabilitacji. Czasu. Ale wiecie co? Mnie to nie rusza! Skaczę, biegam, wygłupiam się jakbym był całkiem zdrowy. Bo ja po prostu kocham życie. Mam w sobie siłę… dużo siły. Czasem aż za dużo – bywa, że w zabawie złapię zębami. Wcale nie chcę zrobić krzywdy, tylko po prostu nie do końca wiem, jak to wszystko działa. Szarpak? Super sprawa! Tylko... co właściwie się z nim robi po tym, jak już się go capnie? No właśnie. Nikt mnie nie nauczył. Trochę szkoda. Widać, człowiek, który miał mnie od szczeniaka, nie miał czasu (albo chęci), by pokazać mi świat. Więc teraz jestem trochę takim nieoszlifowanym diamentem. Ale wiesz co? Warto o mnie zawalczyć. Mam wielkie serducho, błysk w oku i masę energii. A gdyby tak ktoś dał mi szansę, pokazał zasady, pomógł wrócić do formy po operacji – byłbym wspaniałym towarzyszem. Naprawdę.
Bo Bazyl to imię, które może wkrótce oznaczać: wierność, radość i… happy end.
